amaretta blog

Twój nowy blog

Porządki

Brak komentarzy

Czas trochę tu ogarnąć bo już dawno nic nowego nie pisałam a jednak dużo się u Nas zmieniło.

Futerko wrócił już dawno ze szkolenia za co jeszcze raz  ogromne podziękowania dla  Pani Wiolety Gawłowskiej:)
Szkolenie zdyscyplimowało ją no i teraz jest kolejna rzecz, którą  Ami może się chwalić i gwiazdować. NIe każdy pies chodzi na zakupy do centrum handlowego Klif, ani nie robi zakupów w Bomi:)
Ludzie oczywiście reagują z właściwą sobie ignorancją i uprzedzeniem, aczkolwiek da się to znieść no i miło się słyszy głosy „o jaki piękny pies!”.

Powoli kończymy falę lenistwa i obijactw i zaczynamy  ćwiczyć bo i Amaretce i mnie  to się przyda a ona po prostu to lubi.
Ostatnio ćwiczymy  takie małe przedstawienie czyli wykonywanie komend do wierszyka – ale to niespodzianka.

Z aportowaniem jest  falowo dobrze i falowo tragicznie aczkolwiek zazdrość o patyk działa całkiem nieźle i motywuje   Futrzaczka do działań no bo wkońcu jeśli taki „mały” posokowiec jest wstanie wziąć kij 3 razy dłuższy od sibie to Ona też może:)

Z wybrzydzaniem przy misce  różnie chodź  o dzwi ostatnio je więcej ale to chyba dlatego że jest chłodniej.

Również określenie jaki  Pan tkai pies nabiera nowego wymiaru gdyż Ami namiętnie obgryza paznokcie:P

We wrześniu miałyśmy kolejną wizytę w przedszkolu i rozmowę z dziećmi kto to jest pies przewodnik:)  Po prostu czad. Ami w swoim żywiole:) I wielkie zawiedzenie dzieci gdy na kolejne  dni praktyk w przedszkolu przychodziłam już bez Ami.

To narazie tyle.
W krótce nowe wieści ze świata Futrzaczka:)

No i zaczęło się.
W środę Amaretka wyjechała do Szczecina na  4 tygodniowe szkolenie.
Długo i dalek. Nie mogę odwiedzać jej  żeby nie rozpraszać.
Rano był płacz, zaciskanie zębów, zresztą na samą myśl  robi się przykro no i  zaraz się przecież przekonam że nie muszę sprawdzać czy leży   za krzesłem od komputera  i czy jej nim nie przejade. 
W domu jest pusto dziwnie idąc wieszać pranie w ogrodzie odruchowo chciałam ją zawołac…  tak jest ciężko bardzo ciężko, ale pozniej będzie jeszcze kochansza niż już jest. No i miasto będzie nasze bo będzie juz prawdizwym psem  przewodnikiem.

A tym czasem   czekam  z niecierpliwoscia na kolejny  telefon od Pani Wiolety, którą  Ami bardzo polubiła.
No i odliczam, w nadzieji  że po tak  dobrych zapowiedziach  jej chęci  do pracy może    czas  4 tug  skórci si nieco.
Tym samym  1  dzien mam już za sobą. Jeszcze 27

Futerko już wyzdrowiało:)
Nawet zostało ostatnio wyprane, chodź nie było tym zachwycone. W sumie to cóż się dziwić wpierw przez 1,5godziny  były ćwiczenia i zostawanie w istnym bagienku na szkoleniu, a później ktoś śmiał ją jeszcze moczyć drugi raz tego samego dnia.  Zachwycona nie była tym bardziej że po umyciu czekałoją uszenie suszarką, a za tym nie dokońca przepada, ale musiała  być dobrze wysuszona bo trzeba było wyjść jeszcze na  mały spacer by załatwiła toaletowe sprawy:)

Teraz na jej czystość nie można narzekać bo jest śnieg i  nie ma się jak wybrudzi jest zyściutka a że lubi się turlać i tarzać w śniegu na ma naprawdę puszyste futerko.

Całay czas zawzięcie ćwiczymy aportowanie. W domu raczej nie ma z tym problemów najgorzej na dworze bo wszystko ją wtedy rozprasza. Jednak nie poddaję się:) Coraz lepiej wychodzi nam sztuczka z chodzeniem między nogami:)

Tak pozatym Ami postanowiła ustalić  porządek w stadzie i ostatnio coraz bardziej widać kto w domu rządzi. Wpierw jestem ja bo  gdy  mnie nei ma to szczeka  na każdy ruch na klatce schodowej. Później jest Ami. Potem jest mama i siostra bo  przy nich szczeka ale nie zaczepia by sie z nią bawiły, a najniżej na cóż brat i tata. Doskonale widać kto  rządzi w domu:) Władza  leży w ręku kobiet:)

Niebawem zimowe zdjęcia w galerii.

Amaretka znowu  musi łykać jakieś tabletki. Tym razem  futerko ma zapalenie cewki moczowej oraz sromu. Nie są to żadne poważn  rzeczy, ale i tak stres był przy  badaniu USG czy to nie przypadkiem ropomacicze. Naszczescie jednak z macicą wszystko okej ma około 13 milimetrów  długości – czyli norma fiziologiczna. Natomiast w pęcherzu  jest trochę piasku. Nie wiadomo od czego i to moż powodować zapalenie cewki.  A przez ciągł wylizywanie się  futerko samo sobie  zgotowało zapalenie sromu.  Od dzisiaj  będzie dostawała  Furagin i witamine C na pęcherz a na srom mniej przyjemną   nawt w kwesti samej aplikacji rzecz – czopki. Do weta mamy daleko więc zostałyśmy przeszkolone jak trzeba to robić. NIe jest to  tak proste jakby się mogło zdawać bo potrzbne są dwie osoby. Jedna trzyma  futro by nei usiadło a druga  wkłada czopk w dobrą dziurkę :D Potem trzeba  tylko przytrzymać by  futro  nie uciekło ani nie zwiało i najlepiej iść na spacer żeby  nie lizała. Śmiesznie się zachowuje jak  już dostanie  ten czopek bo co chwile siada wylizuje się i nie do konca wie  co się dzieje:DNaszczęście  czopki tlyko raz dziennie ma dostawać więc nei ejst aż tka źle.
Mam nadzieje że szybko wyzdrowieje.
Częściej ona jest u   weta niż ja u lekarza, widać wyrabia moją normę:P

Gimnazjum ukonczyłyśmy ze średnią 5,7 i nagrodą dla najlepszego ucznia.  Nie jest to coprawda najwyższa średnia  z całego kursu, ale i tak cud że aż taka wysoka.  Oceny obniżyło aportowania  chodź  następił i tak przełom bo  w ogole Amaretka zaaportowała a na szkoleniu nigdy nie chciała. Nie przyniosła aportu do mnie tlyko do  egzaminatora dlatego taki wynik.

Teraz będziemy się przygotowywać  do egzaminu na PT. Czyli ćwiczyć głównie aportowanie bo wszystko to co trzba robić na  PT  przeszłysmy już na PW.

Wyjazd do Szczecina znów przeciągnął się w czasie z przyczyn i od  Pani Wiolety i ode mnie nie zależnych, będzie to albo koncówka lutego albo początek marca.

Niebawem nowe zdjęcia AMi. Ostatnio dużo się działo i nie miałam czasu na aktualizację.

Wczoraj  Futrzi   pierwszy raz od dawna  biegała bez smyczy (cieczka się skonczyła). Było miło i super dopóki zwierzątko nie stwierdziło że zgłodniało o trafiwszy na naprawdę psakudnie zgniłe mięsko postanowiła się nim pożywić.  I oczywiscie poleciała gdzies daleko w chaszcze komenda do mnie iprzybiega ale fetorek także przyleciał:P O dzwio  przyszła to mega plus a  po drugie gdy powiedziałam pokaż grzecznie zaprowadziła mnie do buftu z miną pt”Och spróbuj to przecież takie smaczne, zostawiłam większosc dla CIebie”.
Cóż ja nie podzielałam jej optymizmu. Karać nei mogłam bo po fakcie to odwrotny skutek by był.   Tym miłym akcentem spacer się skonczył. Poszłysmy do domu. Na dworze zimno  a smierdziała  a w domu -  masakra gorzej niż  gnijąca 2 miesiące mięso. Masakra.

Tak czy siak czekało Ami mycie  a że smierdziała cała od noska aż po koniec ogona to  poszła pod prysznic.  O dziwo nei było większej walki  posżło sprawnie niecałe 20 minut:) jak narazie to t rekord  w jej  kąpaniu.  Grzecznie dała się wytrzeć i nie naciapciałą  w łazience.    W domu było  chłodnawo i długo  schła więc podsuszyłam ją z grubsza suszarką. Na początku się bała a pozniej nadstawiała się. Nie dziwię się:)   Miło poleżeć  gdy CIę drapią po  brzuszku  i wieje na  Ciebie ciepły wiaterek.  

Efektem  czesania i suszenia jest  to że jest  naprawdę super puszysta. Miluskie mięciutki włosy aż chce się z nią spać w łóżku:)
Pierwszy raz ją suszyłam suszarką  i naprawdę bardzo  fjanie to  wyszło.  Mycie dało to że pies jest  3 razu jasniejszy:) Aż  znajmoa stwierdziła że ją farbowalismy bo kolor zmieniła:)
NIe ma się co dzwiić na szkoleniu taża się  po błocie i   na podwórku biega po kałurzach to    pozniej wygląda jakby była brązowa  a nei płowa:P

Czasem jednak koci bufet ma swoje plusy:)

reszta zdjęć w galerii a niebawem jedszcze więcej.

Po dzisiejszym szkoleniu trochę  bardziej optymistycznie patrzę na szkolenie AMi.  Pani Ewa jest zadowolona  z postępów w nauce. Szczegolnie z chodzenia przy nodze bez smyczy.
Widać nie jest  aż tak źle jak myslałam. Teraz trzeba  mocniej zabrac się za ćwiczenie psich sztuczek.
No i wytrwale ćwiczyć aportowanie bo z tym u Amaretki najgorzej.
Jeszcze z maks  2 tygodnie  do 10 dni cieczki i wsyztsko  wroci  do normy.
A to ż idą swieta ne oznacza że należy się obijać – wręcz przeciwnie więcej pracy.
 Teraz ja mam też większą motywację bo skonczyła się pierwsza połowa semestru i już  skonczyły się też zaliczenia  z tego okresu więc więcej czaus i chęci będzie dla Ami a nie na  spanie lub uczenie się.

Cały czas czekamy na rodowód, ciągnie się to od sierpnia, koszmar  nadzwyczaj długo.
MIałam nadzieje że w grudniu już będzie no ale zobaczymy.

Zdrowie

1 komentarz

Dzis byłysmy dzis  z Ami na kontroli. Miała problmy ze skórą, ale już jest wporządku chodź tabletki musi brać aż do konca cieczki czyli jeszcze z 2 tygodnie. Troche to kosztuje, to są chyba jej najdroższe  tabletki bo 25 zł opakowanie i starcza na tydzien.

Z posłuszenstwem u Ami jest cieżko przy tej cieczce. Ciężko się pracuje trzeba dużo cierpliwosci.
Z uczeniem stuczek to  w ogole nie wiem jak to będzie bo praktycnzie nei ma żadncyh postępów  a na koniec  gimnazjum musi umieć minimum 3 stuczki.

Trzeba czekać i mieć nadzije  że to co wywojuję w trakci cieckzi  da wymierne korzysci gdy się cieczka skonczy.

Od początku:)

1. Zima która niestety ku nmiepocieszeniu i Ami i mojemu już się skonczyła i podobno to już koniec zimy w tym roku, a może nawet tej zimy:D Obydwie  szalenczo kochamy śnieg łącznie z turlaniem się, tarzaniem,  żucaniem i jedzeniem.
2. Ami dostała gronkowcowego zapalenia skóry, wygląda to trochę jak ospa wietrzna. Leczenie już w toku. Oczywiście tabletki dostaje zawinięte w paszczetową bo inaczej nie ma szans na  ich podanie:)
3. Cieczka 3 miesiące wcześniej. NIe ma powodu do paniki, bo to norma ale było lkkie zaskoczenie.
4. Z tego ostatniego powodu chodzimy teraz indywidualnie na  kurs. Jest to duży ukłon w naszą stronę ze strony Pani Agnieszki i Pani Ewy. W przypadku gdy suczka dostej cieczkę na PT w Hauwardzie zostaje przepisana na kolejny kurs, czyli w tym przypadku wypadało by to we wrzesniu. Jednak u AMi jest to niemożliwe bo we wrzesniu jedzie do Szczecina i dlatego też mamy indywidualne lekcje. Są późno bo od 20.30 ale i Ami i ja dobrze się bawimy myslę że Pani Ewa również:). Chodź to szkoła  a nie zabawa. NO ale jak tu się dobrze nie bawić skoro uczymy się aportowania. Ami przez swoje przeżycia u innych włascicieli boi się trzymać cokolwiek dłużej w mordce.  ALe ćwiczymy. Wszystko da się osiągnąć ciężką pracą.
5. Z powodu cieczki AMi została zaopatrzona w specjalne majtki:) Nosi je na szkoleniu żeby nie kapało z niej na placu ćwiczen.  Smiesznie bo  przy wyborze majtek znalazły się nawet taki przeźroczyste i skórzane. No cóż widać nie tlyko  kobiety tanczą na rurach, ale i psice:)
6. Po małej modernizacji bloga zapraszamy  do galrii gdzie jest sporo zdjęć a będzie jeszcze więcej.


  • RSS